Dzień święty święcić. Czy zatem Msza św. przez internet lub telewizję to wypełnienie niedzielnego obowiązku?

Pytanie o religijną wartość transmitowanych mszy jako pierwszy podjął Pius XII. Podkreślił, że wysłuchanie, nawet w duchu jak najbardziej autentycznej pobożności, przebiegu Ofiary eucharystycznej, nie jest udziałem w niej. Podobnie, jak nikt, oglądając na jakimś elektronicznym nośniku ślub bliskiej sobie osoby, przecież nie powie, że jest na tym ślubie – pisze w felietonie o. Jacek Salij OP.

Jednym z raczej dwuznacznych skutków pandemii jest zwiększone zainteresowanie wielu katolików internetowymi transmisjami niedzielnej mszy świętej. W czasie największych naszych lęków przed covidem, kiedy kościoły praktycznie były przed nami zamknięte, dla wielu katolików transmisje te były wielkim dobrodziejstwem. Dawały bowiem namiastkę niedzielnej mszy świętej. Zresztą namiastkę wspaniałą, bo nabożeństwa transmitowane przez radio czy internet odprawiane są przecież starannie i pobożnie, śpiewy i muzyka zazwyczaj na dobrym poziomie, wygłaszane kazania rzetelnie przygotowane. Toteż trudno się dziwić, że wielu z nas, dla których udział w mszy jest – zgodnie z oczekiwaniem Kościoła – centralnym aktem święcenia niedzieli, jakby nie zauważa tego, że pandemia już minęła.

Warto wiedzieć, że od dnia 3 maja 1927 r., kiedy na falach Polskiego Radia wyemitowano po raz pierwszy mszę świętą, nie minęło jeszcze nawet sto lat. Transmisje telewizyjne pojawiły się po wojnie, a u nas w Polsce dopiero po roku 1989. Zatem pytanie o religijny sens udziału w ofierze eucharystycznej, która odprawiana jest gdzieś daleko, pojawiło się stosunkowo niedawno, jakieś trzy-cztery pokolenia temu. Dopiero wtedy, kiedy – że posłużę się sformułowaniem encykliki Miranda prorsus papieża Piusa XII – „zadziwiające wynalazki techniczne” umożliwiły przesyłanie na odległość dźwięku i obrazu.

Kościół od początku był nie tylko przychylny tym nowym sposobom obecności wiary w przestrzeni publicznej, ale nieraz był ich inicjatorem i entuzjastą. Zarazem wydaje się, iż w Kościele zawsze było czymś oczywistym, że transmisje te nie są alternatywną formą kultu katolickiego, że stanowią raczej wyjście naprzeciw tym wszystkim, którzy w niedzielę na pewno przyszliby na mszę świętą do kościoła, ale nie pozwala im na to choroba lub inna równie poważna przeszkoda.

Pytanie o religijną wartość transmitowanych mszy jako pierwszy podjął Pius XII, który 5 maja 1950 r., przemawiając do ludzi radia, wyraził swoją satysfakcję, że takie audycje są nadawane oraz że wierni mogą z nich wiele skorzystać. Zarazem papież podkreślił, że wysłuchanie (nawet w duchu jak najbardziej autentycznej pobożności) przebiegu Ofiary eucharystycznej, nie jest udziałem w niej. Podobnie jak nikt z nas – że skomentuję tę papieską wypowiedź – oglądając na jakimś elektronicznym nośniku ślub bliskiej sobie osoby, przecież nie powie, że jest na tym ślubie.

W podobnym duchu wypowiadali się również następni papieże. Jan Paweł II uczynił to w liście apostolskim o święceniu niedzieli Dies Domini:

„Tego rodzaju transmisje same w sobie nie pozwalają oczywiście wypełnić obowiązku niedzielnego, to bowiem wymaga udziału w zgromadzeniu braci, którzy spotykają się w określonym miejscu, z czym wiąże się też możliwość komunii eucharystycznej. Dla tych jednak, którzy z różnych przyczyn nie mogą uczestniczyć w Eucharystii i są tym samym zwolnieni z obowiązku niedzielnego, transmisja telewizyjna lub radiowa stanowi cenną pomoc, zwłaszcza jeśli towarzyszy jej ofiarna posługa nadzwyczajnych szafarzy Eucharystii, którzy przynoszą ją chorym, a wraz z nią pozdrowienie i solidarność całej wspólnoty”.

Szczególnie cenna wydaje się delikatna podpowiedź naszego świętego rodaka, żeby chorym, którzy dzięki radiu, telewizji czy internetowi łączą się z ofiarą eucharystyczną składaną gdzieś w dalekim kościele, zapewnić jeszcze głębszą łączność z tą ofiarą przez przyniesienie im komunii świętej.

Temat podejmował również papież Benedykt XVI, który w wydanej w roku 2007 adhortacji Sacramentum caritatis napisał:

„Jeśli chodzi o wartość uczestnictwa we mszy świętej, które stało się możliwe dzięki środkom komunikacji, ktokolwiek korzysta z takiej transmisji powinien wiedzieć, że w normalnych warunkach, nie spełnia świątecznego obowiązku. Język obrazu bowiem przedstawia rzeczywistość, ale jej samej nie uobecnia. Jeśli jest bardzo godne pochwały to, że starsi i chorzy uczestniczą w świątecznej mszy świętej transmitowanej przez radio i telewizję, to nie można jednak tego powiedzieć o kimś, kto ze względu na te transmisje chciałby się zwolnić z pójścia do kościoła oraz uczestnictwa w celebracji eucharystycznej żywego Kościoła”.

Ten argument wielkiego papieża-teologa wydaje się szczególnie bezcenny: „Język obrazu przedstawia rzeczywistość, ale jej samej nie uobecnia”. Naprawdę warto sobie uprzytomnić, że pandemia już minęła i wszyscy, którym zdrowie na to pozwala, mogą już w niedzielę wrócić do kościoła.

tekst pochodzi z portalu opoka.org.pl

Czym jest post i kogo obowiązuje?

Post w Kościele rzymskokatolickim reguluje  Kodeks prawa kanonicznego w kanonach 1249 — 1253 i określa go jako formę pokutną.

W praktyce wyróżnia się trzy główne rodzaje postów:

  • Post ścisły – obowiązuje w Kościele łacińskim (rzymskim) w Środę Popielcową oraz w Wielki Piątek. Polega na powstrzymaniu się od spożywania mięsa (z wyjątkiem ryb) i ograniczeniu posiłków. Obowiązuje wszystkich pełnoletnich do rozpoczęcia 60 roku życia. Konferencje Episkopatu i ordynariusze mają prawo przez własne zarządzenia określać szczegóły zachowania postu. W Polsce post ścisły oznacza spożycie w ciągu dnia wyłącznie jednego posiłku do syta i dwóch niepełnych. Zasady postu w Polsce określa Kodeks prawa kanonicznego: „Prawem o wstrzemięźliwości są związane osoby, które ukończyły czternasty rok życia, prawem zaś o poście są związane wszystkie osoby pełnoletnie, aż do rozpoczęcia sześćdziesiątego roku życia. Duszpasterze oraz rodzice winni zatroszczyć się o to, ażeby również ci, którzy z racji młodszego wieku nie związani jeszcze prawem postu i wstrzemięźliwości, byli wprowadzeni w autentyczny duch pokuty.” (kan. 1252).

 

  • Wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych – obowiązująca w Polsce, polega na powstrzymaniu się od spożycia pokarmów mięsnych (z wyjątkiem ryb) w każdy piątek roku liturgicznego z wyjątkiem uroczystości czyli dni liturgicznych najwyższej rangi (np. w pierwszy piątek po Wielkanocy wstrzemięźliwość ta nie obowiązuje), dla wszystkich w wieku powyżej 14 roku życia do końca życia. Z przestrzegania wstrzemięźliwości zwolnione są osoby chore oraz te, które nie mają możliwości wyboru pokarmu (dotyczy m.in. punktów zbiorowego żywienia). Wyjątek ten nie dotyczy postu ścisłego w Środę Popielcową i Wielki Piątek. W szczególnych przypadkach, ze słusznych powodów, dyspensy od zachowania wstrzemięźliwości może udzielić proboszcz własny bądź miejsca poszczególnym wiernym, rodzinom lub grupom wiernych, nakładając wówczas formę zadośćuczynienia do wypełnienia przez wiernych, np. jałmużnę albo modlitwę w intencjach Kościoła.

 

  • Post Eucharystyczny – powstrzymanie się od spożycia pokarmów na godzinę przed przyjęciem Komunii Świętej. Obowiązuje wszystkich przystępujących do Komunii świętej, z wyjątkiem chorych i ich opiekunów oraz kapłanów, którzy celebrują lub koncelebrują Mszę po raz kolejny w danym dniu. Post Eucharystyczny jest nakazany o czym mówią następujące przepisy prawa kanonicznego: „Przystępujący do Najświętszej Eucharystii powinien przynajmniej na godzinę przed przyjęciem Komunii świętej powstrzymać się od jakiegokolwiek pokarmu i napoju z wyjątkiem tylko wody i lekarstwa” (kan. 919 §1). „Osoby w podeszłym wieku lub złożone jakąś chorobą, jak również ci, którzy się nimi opiekują mogą przyjąć Najświętszą Eucharystię chociażby coś spożyli w ciągu godziny poprzedzającej” (kan. 919 §3).

tekst zaczerpnięty z http://parafiaandrzejaboboli.pl/

Wszyscy duchowni, którzy osiągają dochody, płacą podatki

Wszyscy duchowni, którzy osiągają dochody, płacą podatki. Nie ma żadnych szczególnych norm prawnych dla duchownych zatrudnionych na podstawie stosunku pracy – wybrzmiało podczas konferencji prasowej nt. finansowania Kościoła katolickiego w Polsce, która odbyła się 9 stycznia br. w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski.

Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Leszek Gęsiak SJ wyjaśnił, że konferencja prasowa ma charakter ekspercki, której „pierwszym i najważniejszym celem jest pomoc dziennikarzom we właściwym zrozumieniu niektórych kwestii finansowych, głównie kwestii podatkowych”.

Ks. dr hab. Dariusz Walencik, profesor na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Opolskiego, kierownik Zespołu Badawczego Prawa Wyznaniowego Law and Religion na Wydziale Prawa i Administracji, konsultor Rady Prawnej Konferencji Episkopatu Polski, przedstawił pokrótce historię Funduszu Kościelnego oraz cele, na które jest on dzisiaj przeznaczany.

Ks. Walencik przyznał, że Fundusz Kościelny ma bardzo długą historię, powstał na mocy Ustawy z 20 marca 1950 roku o przejęciu tzw. dóbr martwej ręki. „Pierwsze pieniądze w budżecie na Fundusz Kościelny zostały zarezerwowane w 1951 roku. Założenia były takie i do dzisiaj takie są, że państwo przejęło nieruchomości ziemskie wszystkich ówcześnie działających w Polsce związków wyznaniowych i w zamian za to miano utworzyć Fundusz Kościelny. Jego podstawą finansowania nie miała być wartość przejętego majątku, nie miał być sam majątek, który miał być rozdysponowany pomiędzy rolników wraz z przeprowadzeniem reformy rolnej” – wyjaśnił.

„Mechanizm finansowania Funduszu Kościelnego polega na tym, że dochody z przejętych nieruchomości plus ewentualne dotacje budżetowe miały stanowić budżet Funduszu Kościelnego. Oczywiście nigdy do końca nie zrealizowano tych założeń. To znaczy przejęto nieruchomości ziemskie i budynkowe związków wyznaniowych, ale nie dokonano ich inwentaryzacji ani nie dokonano oszacowania dochodów, jakie te nieruchomości przynosiły. Nie dokonano nawet prób oszacowania zasad ustalania tych dochodów. Od samego początku do dnia dzisiejszego Fundusz Kościelny jest czystą dotacją budżetową” – ocenił ks. Walencik.

Dodał, że do 1989 roku nie było pozycji w budżecie zatytułowanej Fundusz Kościelny. „Badania archiwalne potwierdzają, że średnio dwie trzecie środków w tym czasie było wydawanych na cele pozaustawowe, łącznie z celami antykościelnymi, na przeprowadzanie różnego rodzaju szykan wobec Kościoła w osób duchownych. Po 1989 roku sytuacja uległa zmianie i Fundusz Kościelny pojawił się jako część ustawy budżetowej (cześć 43.). Jej dysponentem w chwili obecnej jest Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Ks. Walencik podkreślił, że po 1989 roku, kiedy na mocy rozporządzenia Rady Ministrów zmieniono cele Funduszu Kościelnego, środki przeznaczane są obecnie na trzy cele:

  1. dofinansowywanie składek części osób duchownych na ubezpieczenia społeczne i w określonych przypadkach na składki na ubezpieczenie zdrowotne (zakony klauzurowe, misjonarze w okresie pracy na misjach, alumni seminariów, nowicjatów i postulatów);
  2. wspomaganie działalności charytatywno-opiekuńczej prowadzonej przez kościelne osoby prawne;
  3. dofinansowanie remontów zabytkowych obiektów sakralnych.

Ks. Walencik zaznaczył, że drugi i trzeci cel stanowią niewielki odsetek w Funduszu Kościelnym. „Tegoroczna ustawa budżetowa przewiduje, że Fundusz Kościelny ma być 257 mln zł, a tylko 11 mln zostało przeznaczonych na 2. i 3. Cel, czyli mniej więcej dziewięćdziesiąt kilka procent środków z Funduszu Kościelnego jest przekazywanych do ZUS-u” – poinformował.

Ks. Walencik podkreślił, że duchowni nie otrzymują jakichkolwiek pieniędzy z Funduszu Kościelnego. „Fundusz Kościelny nie finansuje utrzymania duchownych, ani nie wypłaca im emerytur. Środki są przekazywane z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Pozostałe dwa cele odbywają się na zasadzie składania wniosków do Ministerstwa, gdzie powołany zespół ocenia wnioski i minister podejmuje decyzję o przyznaniu dotacji” – wyjaśnił.

Ponadto ks. Walencik zauważył, że pomimo 74 lat nie zrealizowano przepisu Ustawy, który przewiduje udział przedstawicieli związków wyznaniowych w zarządzie Funduszu Kościelnego.

Odnosząc się do pojawiającego się od lat w przestrzeni publicznej postulatu likwidacji Funduszu Kościelnego bądź zastąpienia go innym mechanizmem, ks. Walencik przypomniał, że m.in. w latach 2012-2013 trwały prace, które skończyły się przygotowaniem roboczego projektu i umowy między Konferencją Episkopatu Polski a rządem RP. Projekt został przedstawiony do konsultacji społecznych. Po czym prace przerwano i do dnia dzisiejszego ich nie wznowiono.

Odnosząc się do zapowiedzi premiera z końca grudnia ub. roku o zespole międzyresortowym, który przygotuje kolejny projekt zastąpienia Funduszu Kościelnego dobrowolną asygnatą podatkową, ks. Walencik zaznaczył, że Fundusz Kościelny to czysta dotacja budżetowa. „Próbowano zreformować Fundusz Kościelny na początku lat ’90-ych. Zmiana polegała na zmianie celów” – dodał.

Ks. Walencik wyjaśnił, że w Polsce jest ponad 20 tys. osób, za które Fundusz Kościelny dofinansowuje składki. „Żaden duchowny nie otrzymuje jakichkolwiek pieniędzy z Funduszu Kościelnego” – podkreślił.

Ks. prof. dr hab. Piotr Stanisz, kierownik Katedry Prawa Wyznaniowego w Instytucie Nauk Prawnych na Wydziale Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, konsultor Rady Prawnej KEP, odniósł się do wprowadzania zmian w przepisach dotyczących finansowania Kościoła katolickiego w Polsce.

Ks. Stanisz przywołał w tym względzie Art. 22 i 27 Konkordatu:

Art. 22 Konkordatu ust. 2 „Układające się strony stworzą specjalną komisję, która zajmie się koniecznymi zmianami. Nowa regulacja uwzględni potrzeby Kościoła biorąc pod uwagę jego misję oraz dotychczasową praktykę życia kościelnego w Polsce”.

Art. 27 „Sprawy wymagające nowych lub dodatkowych rozwiązań będą regulowane na drodze nowych umów między Układającymi się Stronami albo uzgodnień między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej i Konferencją Episkopatu Polski upoważnioną do tego przez Stolicę Apostolską”.

Ks. Stanisz zaznaczył, że „Układające się strony, w chwili podpisywania Konkordatu, widziały potrzebę zajęcia się kwestiami dotyczącymi finansowania instytucji i dóbr kościelnych oraz duchowieństwa. Przewidziały możliwość wprowadzenia w tym zakresie nowych unormowań. Jednocześnie wyraźnie postanowiły, że powinno się to dziać w ramach specjalnie do tego powołanej komisji. Natomiast zmiany powinny być legitymizowane przez umowę bądź porozumienie, o których mowa w Art. 27”.

Ks. Stanisz przyznał, że ta logika przyjęta w polskim Konkordacie nie jest niczym szczególnym w odniesieniu do innych państw.

Ks. Stanisz zaznaczył, że wzorce, którymi dysponujemy, funkcjonują w innych europejskich państwach. Wyjaśnił, że całkowicie niesłuszne jest utożsamianie co do istoty rozwiązania polegającego na płaceniu podatku kościelnego (Niemcy) z asygnatą podatkową. Niemiecki podatek kościelny to jest danina zwiększająca obciążenia podatkowe, obowiązek płacenia związany jest z przynależnością wyznaniową. Jest to model w pełnej opozycji do odpisu podatkowego. Decydujące znaczenie ma tu wola podatnika.

Ks. Stanisz podkreślił, iż nie jest prawdą, że ustały racje istnienia Funduszu Kościelnego.

Ks. dr hab. Tadeusz Stanisławski, profesor Uniwersytetu Zielonogórskiego, dziekan Wydziału Prawa i Administracji, konsultor Rady Prawnej KEP, podkreślił, że „wszyscy duchowni, którzy osiągają dochody, płacą podatki. Dzielą się one na dwie grupy. Duchowni zatrudnieni na umowę o pracę płacą podatki na zasadach ogólnych, czyli nie ma żadnych szczególnych norm prawnych dla duchownych zatrudnionych na podstawie stosunku pracy”.

Ks. Stanisławski wyjaśnił, że druga grupa to duchowni, którzy osiągają przychody z tytułu pełnienia funkcji duszpasterskich, czyli proboszczowie i wikariusze (dotyczy to wszystkich Kościołów i związków wyznaniowych w Polsce, które mogą mieć inne nazewnictwa podobnych funkcji). „Jest to uregulowane w Ustawie z 1998 roku, tzw. Ustawie o ryczałcie. Nie dotyczy ona wyłącznie osób duchownych. Pierwsza część dotyczy ryczałtu ewidencjonowanego, druga – podatników opodatkowanych w formie karty podatkowej, trzecia – duchownych opodatkowanych w formie ryczałtu” – zauważył.

Dodał, że w przypadku trzeciej grupy ryczałt zależny jest od pełnionej funkcji (proboszcza czy wikariusza) oraz od wielkości jednostki duszpasterskiej zwanej w Kościele katolickim parafią, w której prowadzi swoją działalność. Zaznaczył, że przez wielkość parafii rozumiemy liczbę mieszkańców, a nie jej powierzchnię, bez względu na ich przynależność wyznaniową.

Ks. Stanisławski wyjaśnił, że w przypadku proboszczów składka kwartalna wynosi od 257 do 911 zł, a wikariuszy od 83 do 299 zł. „Są to wielkości nie odbiegające od pozostałych podatników opodatkowanych w formie uproszczonej w Polsce” – podkreślił.

Ks. Stanisławski zwrócił uwagę, że w związku z Nowym Ładem zniesiono możliwość odliczania od wysokości podatku składek płaconych na ubezpieczenie zdrowotne i w przypadku osób duchownych już tej możliwości nie przywrócono, co oznaczało gwałtowany wzrost opodatkowania osób duchownych. Jak oceniło Ministerstwo Finansów był to 100-procentowy wzrost obciążeń duchownych. „Jest to sytuacja, w której teraz się znajdujemy” – stwierdził.

Odnosząc się do Funduszu Kościelnego, ks. Stanisławski zaznaczył, że „Fundusz Kościelny nie jest rekompensatą za przejęte dobra kościelne. Państwo żadnemu z Kościołów nie spłaca w ratach wartości przejętych nieruchomości. Miało – chociaż tego nie robiło – przekazywać dochody z tych nieruchomości. Masa majątkowa leżąca u podstaw Funduszu Kościelnego jest nienaruszona”.

BP KEP

tekst pochodzi z portalu opoka.org.pl

Święta nakazane – obowiązek uczestnictwa we Mszy świętej

Święta nakazane to dni, w które katolicy zobowiązani są do uczestnictwa we Mszy świętej. Obowiązek ten wynika z pierwszego przykazania kościelnego: “W niedziele i święta nakazane uczestniczyć we Mszy Świętej i powstrzymać się od prac niekoniecznych”. 

Daty tych świąt oraz sposób ich obchodzenia opisuje dokładnie Kodeks prawa kanonicznego.

Oktawa Bożego Narodzenia

W liturgii obchody Bożego Narodzenia trwają osiem dni. Oktawa (łac. octavus - ósmy) jest to czas w liturgii obejmujący ważną uroczystość i siedem dni po niej następujących. Ma ona swoją wielowiekową tradycję.

Najwcześniej w III w. powstała oktawa Zmartwychwstania Pańskiego, w czasie której odbywały się nabożeństwa i katechezy dla nowo ochrzczonych dorosłych. Po przyjęciu chrztu w Noc Paschalną konieczne było wtajemniczenie (tzw. mistagogia) w pełniejsze rozumienie tajemnicy zbawienia (co działo się w oktawie). W VII wieku ukształtowała się oktawa Bożego Narodzenia, później Bożego Ciała i Najświętszego Serca Pana Jezusa.

W obrządku rzymskim odnowionym na polecenie Soboru Watykańskiego II zachowane zostały tylko dwie formalne oktawy: Wielkiej Nocy i Bożego Narodzenia.

Drugi dzień oktawy Bożego Narodzenia, 26 grudnia, poświęcony jest św. Szczepanowi, diakonowi i pierwszemu męczennikowi. Kult liturgiczny św. Szczepana znany jest od IV wieku. W państwie Karolingów, a następnie w innych krajach zachodnich i północnych św. Szczepan stał się patronem koni, dlatego 26 grudnia święcono owies. W niektórych parafiach zwyczaj ten nadal jest pielęgnowany.